Psia (i kocia) komunikacja dla początkujących i zaawansowanych – wystawa i książki Moniki Hanulak i Grażki Lange

Od czegoś trzeba zacząć, więc zacznę od zaproszenia. Na wystawę „Mam kota na punkcie psa” Moniki Hanulak i Grażki Lange w warszawskiej galerii Station of Art. Zobaczycie tam fenomenalne kolaże, z których psy i koty mówią do nas całym swym jestestwem. Są to ilustracje z „Książki dla psa” i „Książki dla kota”. Jeśli komunikacji psów i kotów można nauczyć się z jakiejkolwiek książki, to chyba tylko z tych.

Mam kota na punkcie psaGdy kiedyś, zupełnym przypadkiem, wpadła mi w ręce „Książka dla psa” – zachwyciłam się. Z grubych tekturowych kartek spoglądały na mnie psie osobowości tak wymownie, że nawet nie zauważyłam, że wszystkie historie opowiedziane są niemal bez słów. Jak się potem dowiedziałam od autorek na wernisażu, większość słów, które padają w książce, to te, które znają ich zwierzęta. Bo my mówimy do nich słowami, a one do nas – całymi sobą.

Ponieważ ilustracje wykonane są w technice kolażu, gdy oglądamy je na żywo, zyskują trzeci wymiar. Widzimy, że tu coś jest doklejone, tam  kotu trochę odstaje pazurek, a psie drapanie przybiera formę niemal kręgów na wodzie. Możemy wyobrazić sobie, jak wspólnie, poprawiając jedna po drugiej, autorki dążyły do tego idealnego wyrazu pyska, wygięcia grzbietu czy ogona.

Monika Hanulak i Grazia Lange mają niesłychany dar obserwacji, empatii i przedstawienia psich (i kocich) portretów w sposób tak wyrazisty, że nawet jeśli ktoś nie wiedział, że zwierzęta do niego mówią, to po obejrzeniu tych ilustracji nie będzie miał co do tego wątpliwości. Wspaniale oddane przez artystki psie i kocie miny i pozy to nie efekt ukończonego kursu dla behawiorystów, lecz lat obcowania ze zwierzętami, z wrażliwością, szacunkiem i empatią. I o tym właśnie Monika i Grażka opowiadały podczas wernisażu – o traktowaniu zwierząt jako czujące i myślące autonomiczne osoby. W ich pracach – i towarzystwie – psy i koty naprawdę są sobą.

Gdy podczas wernisażu rozległy się brawa dla artystek, obecna wśród publiczności suczka zaniepokojona zaczęła szczekać. I wtedy Grazia poprosiła gości, by więcej nie klaskali. Niektórzy byli tą prośbą tak zdumieni, że upewniali się, czy na pewno 🙂 Ale Monia i Grazia potraktowały dobre samopoczucie psiej części widowni poważnie. I wiecie co, udało się – więcej oklasków nie było. Zachwyty za to – owszem. Z całego serca polecam – wystawę i książki Grażki Lange i Moniki Hanulak.